SENIORZY › RELACJE
» 18 kolejka - 23.04.2011r.
» Sędzia: Adam Bartosiak (Lębork) - główny, Tomasz Olender (Siemirowice) i Arkadiusz Piotrowski (Siemirowice) - asystenci
2:1
(1:1)
MKS Debrzno Swe Pol Link Bruskowo Wielkie
  0:1 Sebastian Żeleznow (25)
Adrian Kustra (45+3-k.) 1:1  
Łukasz Dudzic (76) 2:1  

5 strzały celne 3
3 strzały niecelne 2
3 rzuty rożne 8
4 spalone 4
10 faule 11
3 żółte kartki 2
0 czerwone kartki 1
1 karne 0
widzów ok. 200

MKS: Paciorek - W. Taras, Prz. Marek, Maślanyk, Sieg - Lica (66 Władyczak), A. Taras, Płóciennik, Romanowski (46 Ł. Dudzic) - Dudek (63 Litwiniuk), Kustra (63 K. Dudzic)
Żółte kartki: Dudek, W. Taras, Rutyna (na ławce rezerwowych)

  Czas
gry
Gole Asysty Strz.
celne
Strz.
niec.
Faule Faulo-
wany
Spalo-
ne
Krystian Paciorek90       
Wojciech Taras90   12  
Przemysław Marek90    21 
Maciej Maślanyk90     2 
Kamil Sieg90  22 2 
Bartłomiej Lica65       
Andrzej Taras90 1   2 
Łukasz Płóciennik90       
Wojciech Romanowski45    11 
Grzegorz Dudek62    211
Adrian Kustra621 1 2 3
Łukasz Dudzic451 1  2 
Damian Litwiniuk28  1 1  
Krzysztof Dudzic28       
Paweł Władyczak25       

Tlen dostarczony!
116 minut meczu, bolesna kontuzja i karetka na stadionie, czerwona kartka, trzy gole, zwycięstwo MKS-u - działo się, oj działo w Wielką Sobotę na miejskim obiekcie.
Czerwono-niebiescy w spotkaniu "o życie" pokonali Swe Pol Link Bruskowo Wielkie 2:1, inkasując pierwszą wiosenną zdobycz. Nie była to konfrontacja stojąca na dobrym poziomie piłkarskim, ale szczerze powiedziawszy nie tego się spodziewaliśmy. Jeśli spotykają się dwie drużyny okupujące końcowe lokaty w tabeli, to bardziej liczy się wynik i podtrzymanie nadziei na uniknięcie degradacji, niż wrażenia artystyczne. Tak właśnie było w tej potyczce. Paweł Władyczak powołał na mecz osiemnastoosobową kadrę, w której zabrakło miejsca dla Łukasza Jażdżewskiego, Patryka Klejdysza i Marcina Karpowicza. Nie zagrał również tym razem Adrian Kwaśniewski. Zdziwienie wśród kibiców mógł budzić fakt, iż na ławce rezerwowych znalazł się sam Władyczak, jednak będący bliżej zespołu wiedzieli, że jest to spowodowane ostrym przeziębieniem jakie dotknęło kilka dni przed terminem spotkania grającego szkoleniowca debrznian. Mecz o "sześć" (co najmniej...) punktów lepiej rozpoczęli przyjezdni. Marcin Przytuła stanął przed szansą na gola już w 5 minucie, ale jego strzał obronił Krystian Paciorek. My odpowiedzieliśmy w 9 min. prostopadłym zagraniem do wychodzącego na czystą pozycję Adriana Kustry. "Orzech" w kilku poprzednich występach nie mógł "wstrzelić się" w bramkę rywali, także i tym razem nie zdołał przełamać złej passy. Źle przyjął futbolówkę, odskoczyła mu i okazję "diabli wzięli", choć zdawało się, że gdyby zdecydował się na natychmiastowe uderzenie mogłoby to przynieść pożądany skutek. Kustra brał udział w następnej ofensywnej akcji MKS-u, gdy w 16 min. ładnie zagrał do Wojciecha Romanowskiego. Wojtek nie sięgnął futbolówki, choć doprawdy niewiele zabrakło do szczęścia. Niestety, w 25 min. straciliśmy gola i zaczęło być mocno "pod górkę". Rzut wolny dla bruskowian, wrzutka w pole karne, żaden z obrońców nie przeciął podania i nadbiegający Sebastian Żeleznow wpakował piłkę do siatki obok będącego bez szans Paciorka. Napastnik gości zdobył wiosną cztery spośród pięciu bramek dla swojej ekipy, ale wyjazdu nad Debrzynkę z rozrzewnieniem wspominał raczej nie będzie... O tym jednakowoż później, ponieważ my od tej feralnej 25 minuty musieliśmy mozolnie odrabiać straty, a że nie było to łatwe zadanie przekonaliśmy się bardzo szybko. Niby MKS miał inicjatywę, niby głowy i serca chciały, lecz konkretów brakowało. Tak było do trzeciej minuty doliczonego czasu gry w pierwszej odsłonie. Wówczas Andrzej Taras otrzymał podanie, wbiegł dynamicznie w "szesnastkę", gdzie został ewidentnie sfaulowany przez Karola Dłuskiego. Piłkę na wapnie ustawił Kustra i po chwili cieszyliśmy się z wyrównania. Wprawdzie golkiper Swe Pol Link Kamil Więcek poszedł we właściwą stronę, ale nie zdołał odbić futbolówki i na przerwę schodziliśmy przy wyniku 1:1. To więc, co nie udało się "Orzechowi" ponad pół godziny wcześniej stało się w najwłaściwszym momencie. Ważny gol dla zespołu i samego piłkarza. Po zmianie stron wyrównany obraz gry. W 53 min. po zagraniu Bartłomieja Licy znakomitą szansę miał Wojciech Taras. Był już w polu karnym, miał otwartą drogę do bramki, a jednak nie udało się - posłał piłkę obok celu. Goście nękali nas głównie za sprawą aktywnego Żeleznowa. W 55 min. nie poradził sobie z nim Maciej Maślanyk, ale uderzenie bruskowianina było nazbyt lekkie, aby Paciorek mógł mieć jakiekolwiek problemy. W 61 min. błędy pary naszych stoperów sprawiły, że piłka odbita od Żeleznowa omal nie zaskoczyła golkipera MKS-u. W 66 min. kontuzja Licy. Bartek doznał urazu mięśnia w okolicy kolana i nie był w stanie kontynuować gry. Ponieważ wszystko wyglądało groźnie, a zawodnik nie mógł poruszać się o własnych siłach, wezwano karetkę pogotowia. Pojawiła się na stadionie dokładnie w 88 minucie, a arbiter Adam Bartosiak przerwał wtedy mecz. Piłkarze czekali na wznowienie rywalizacji grubo ponad kwadrans, sędzia doliczył do regulaminowego czasu jeszcze 180 sekund, stąd całe spotkanie trwało wspomniane na początku... 116 minut. Lica pojechał do szpitala w Chojnicach, gdzie na szczęście nie stwierdzono poważniejszego urazu i wierzymy, że po niezbędnej pauzie zawodnik wróci na boisko. Konfrontacja układała się na remis, czyli rezultat... najgorszy dla obu stron. W 76 min. spekulacje o podziale punktów zakończył fantastycznym strzałem zza pola karnego Lukasz Dudzic. "Uszaty" otrzymał piłkę od A. Tarasa i zdecydował się na natychmiastowy strzał. Futbolówka wpadła do bramki ponad interweniującym Więckiem. Wielka radość piłkarza, który godzinę przed meczem wcielił się w rolę... "sikawkowego". Tak, to nie pomyłka, nieocenieni strażacy z OSP Debrzno polali twardą płytę boiska hektolitrami wody, a głównymi wykonawcami całej akcji byli... Ł. Dudzic i ex-zawodnik czerwono-niebieskich Michał Maza. To pierwsze trafienie Łukasza w klasie okręgowej i drugie w ogóle w dorosłej drużynie MKS-u. Poprzednio zdobył gola w sparingu z Gromem Więcbork 20 lipca 2008r. (1:4). W końcówce na placu gry zrobiło się nadzwyczaj gorąco. Nie wytrzymał Żeleznow, który kopnął bez piłki Maślanyka i ujrzał czerwoną kartkę. Schodząc do szatni wdał się w utarczkę słowną z Robertem Rutyną. Sędzia pokazał "Norrisowi" żółty kartonik... Jeszcze trochę niepewności i końcowy gwizdek - 2:1...
Ważna wygrana podopiecznych P. Władyczaka, dająca nadzieję na dalszą walkę o ligowy byt. Zabrakło piłkarskich fajerwerków, to prawda, ale w tej chwili nie to jest najistotniejsze. Trzeba chwytać się każdej szansy i wszędzie szukać tak potrzebnych "oczek". Przed nami wyjazd do Trzebielina, gdzie zagramy bez Licy i najpewniej również Kustry, który nosi się z zamiarem kilkutygodniowego wyjazdu z Polski. W sezonie 2010/2011 nie przywieźliśmy spoza Debrzna nawet punktu. Czy 30 kwietnia stanie się inaczej?
(SM)

::  Copyright © 2003-2024 MKS Debrzno  ::  Web design by Robert Białek  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone  ::